Abstrakcje i irytacje – wpis ogłupiający

Ostatnio zrobiliśmy sobie małe wakacje od bloga, chociaż co to za wakacje, jak każdemu dniu towarzyszy myśl, a może by wreszcie coś napisać? W międzyczasie przemieściliśmy się kilkaset kilometrów, parę granic dalej i rozczesaliśmy włosy. Wyplątanie Ani zajęło nam 6 odcinków Gry o tron i Nowy Rok rozpoczynamy w naszych nowych- starych fryzurach. Podczas licznych rozmów około kryzysowych wywiązała nam się całkiem pokaźna lista drobnych irytacji w podróży tudzież interesujących absurdów. Jak to zwykle bywa po nocy budzi się dzień i można z dystansem spojrzeć na trudności. No to jedziemy, z przymrużeniem oka. Czytaj dalej

Ale Meksyk! – Chaos A.D. 2014

Wpis o tym, jak powiedzenie „Ale Meksyk!” wygląda w praktyce w stolicy tego kraju. Zaczniemy jak w bajce. Pośród gór i dolin, na brzegu jeziora Texcoco zamieszkali Indianie ze szczepu Aztlan, zwani także Mexicas. I wszystko byłoby dobrze, ale przyszedł biały człowiek, niosąc wiedzę, kulturę, cywilizację i ład. Coś chyba jednak poszło nie tak, bo wyrasta 24 milionowy moloch zwany District Fedreal – Ciudad de Mexico. Witajcie w Babilonie! Czytaj dalej

Pożegnanie z Kubą

Żadne z dotychczas odwiedzonych przez nas miejsc nie wzbudziło w nas tyle emocji, co Kuba. Początkowe obawy, że samolot spadnie do morza (nie spadł, był tylko opóźniony o 8 godzin), na lotnisku zrobią nam przesłuchanie (o coś pytali, ale nie rozumieliśmy o co i przy piątym powtórzeniu machnęli ręką), a na każdym kroku policjant będzie chciał nas legitymować zupełnie się nie potwierdziły (legitymowali tylko w kantorach, przy zakupie biletów autobusowych, w miejscach noclegu i przy wypożyczaniu rowerów w oficjalnej wypożyczalni, ale policjanci nigdy). Czytaj dalej

Esta casa no salsa, esta casa rock’n’rolla

Zupełnie, jak w tytule właściciel chaty oznajmił nam, to co wyżej napisałem w pierwszej frazie, druga to już wstawka mojego autorstwa, aczkolwiek pokrywająca się całkowicie z rzeczywistością. Dosłownie tak, po 2 tygodniach pobytu na Kubie przesyconej rytmami salsy trafiamy do hotelu, gdzie małżeństwo koło 30tki okazuje się słuchać rock’n’rolla i jego wszelkich mocniejszych odmian. Po zrzuceniu plecaków i kilku spojrzeniach na plakaty zespołów muzycznych znajdujących się w pokoju obok patio, ze zdumieniem pytam: „Nie słuchasz salsy?” Czytaj dalej