Veracruz i okolice, czyli animales i murales

Veracruz – duże, portowe i w sumie dość nieciekawe miasto położone nad Zatoką Meksykańską. Niewielki, ale zadbany główny plac wraz z katedrą i deptakiem, otoczony przez chaos i brzydotę nowszych budynków. Miasto sprawia wrażenie raczej zaniedbanego i nie przypadło nam do gustu. To, co jednak uratowało naszą wizytę, to było akwarium i to jakie! Zaczęło się dość oryginalnie, jak na akwarium, bo pierwsza była sala z papugami i tukanami, a następnie wszelkiej maści stwory wodne, małe, duże, płaskie, groźne, grube, kolorowe i albinosy.

Veracruz - portowe miasto, widok na plażę

Veracruz – portowe miasto, widok na plażę

Sobotnie występy

Sobotnie występy

Ogromna ryba mero (granik)

Ogromna ryba mero (granik)

Papużki nierozłączki?

Papużki nierozłączki?

Jako, że miasto nam się nie podobało, przenieśliśmy się w głąb lądu do Cordoby. Ledwo wyszliśmy z terminala, rozpoczął się finał mundialu. Znaleźliśmy więc czym prędzej knajpkę z telewizorem i wraz z Meksykanami dopingowaliśmy Argentynę. Jako jedyni biali, wzbudziliśmy małą sensację wśród dzieci. Pewna dziewuszka tak nas zagadywała i zachwycała się moimi jasnymi włosami, że w rezultacie nie zobaczyliśmy jedynej bramki, która padła w meczu. Nie mniej wizytę w knajpie należy uznać za udaną, darmowa lekcja hiszpańskiego za 1 grosika, którego Piotrek dał dziewczynce na pamiątkę. Jeśli dodamy do tego pyszny koktajl z krewetek, to już w ogóle nie mamy na co narzekać. Po meczu udaje nam się znaleźć hotel w rekordowo niskiej cenie – wygląda normalnie i czysto

Cordoba - Katedra

Cordoba – Katedra

Sama Cordoba jest dość przyjemnym miastem, z zadbanymi uliczkami. W przeszłości zasłynęła tym, że 24 sierpnia 1821 roku podpisano tu akt niepodległości Meksyku.

Scena podpisania aktu niepodległości - Palacio Municipal, Cordoba

Scena podpisania aktu niepodległości – Palacio Municipal, Cordoba

Jako, że przyjechaliśmy w niedzielę, mieliśmy okazję po raz kolejny zobaczyć występy orkiestry i potańcówki mieszkańców. W tej części kraju popularny jest danzon – kubański taniec.

Niedziela w Cordobie - orkiestra gra

Niedziela w Cordobie – orkiestra gra

Przyglądamy się jak bawią się mieszkańcy i wdajemy w pogawędkę z panem na ławce. Ot zwykły, leniwy niedzielny wieczór. Po którym nastąpiła niezwykła noc . Wieczorem wyjaśnia się tajemnica niskiej ceny hotelu – w zasadzie nie wiemy czy więcej tu karaluchów czy ciężko pracujących pań. Chyba jesteśmy jedynymi osobami, które przyszły tu po prostu spać. Niestrudzeni niczym rozbijamy namiot na łóżku i kładziemy się. Przed zaśnięciem 5 razy sprawdzamy, czy suwaki dobrze pozapinane, bo karaluchy są wielkości kciuka i jak się przekonujemy, potrafią też latać! Dzięki wielkiemu poświęceniu Piotra, który przełamał obrzydzenie, zostawiamy 5 karaluszych trupków. W nocy budzą nas odgłosy jakiejś kobiety pracującej (z całą pewnością nie Ireny Kwiatkowskiej z Czterdziestolatka). Przeżycie jedyne w swoim rodzaju i pewnie pokazujące autentyczny kawałek Meksyku, ale nie polecamy. Nocleg zmęczył nas na tyle, że postanawiamy się wynieść z samego rana, wybór pada na oddaloną o niecałe 30 km Orizabę.

Orizaba - miasto otoczone górami

Orizaba – miasto otoczone górami

Czystość miasta, położenie i klimat budzi nadzieję na powrót do zdrowia psychicznego po zbyt czujnie przespanej nocy. Orizaba otoczona jest górami, pełna barokowych kościółków i bogato zdobionych fasadach i z licznymi skwerkami, na których można przysiąść i odpocząć. Pierwsze, co zwraca naszą uwagę, to Palacio de Hierro (Żelazny Pałac), który kojarzy nam się z górskim uzdrowiskiem czy pijalnią wód. Przypłynął tu w częściach z Europy, a zaprojektował go nikt inny, jak Gustaw Eiffel (tak, tan sam, co Wieżę Eiffla!). Budynek dawniej służył jako ratusz, obecnie znajduje się tu kilka muzeów m.in. piwa czy wszystkich prezydentów Meksyku.

Orizaba, Palacio de Hierro

Orizaba, Palacio de Hierro

Spacerujemy po uliczkach, podziwiając dekoracje na fasadach kościółków, które porażają ilością i bogactwem ornamentów.

Bogato zdobiona fasada Iglesia de la Concordia

Bogato zdobiona fasada Iglesia de la Concordia

Orizaba, Iglesia del Carmen

Orizaba, Iglesia del Carmen

Trafiamy też do Muzem, które posiada drugą, co do wielkości kolekcję dzieł Diego Riviery. I tu spore dla nas zaskoczenie (a przynajmniej dla Ani). Malarz, kojarzony przede wszystkim z muralami, przeszedł niesamowicie długą drogę artystyczną i we wcześniejszych pracach można prześledzić niemal wszystkie popularne w ówczesnym czasie nurty (postimpresjonizm, pointylizm, kubizm) zanim doszedł do zaangażowanych ideologicznie wielkoformatowych murali.

Taniec Miksteków

Taniec Miksteków

Rzeka Orizaba

Rzeka Orizaba

Po muzeum relaksujemy się w okolicach rzeki, wzdłuż której wije się zadbany pasaż, przy którym umieszczono kaltki ze zwierzętami – takie darmowe mini zoo. Można spotkać jaguara, europejskie jelonki, lamę, węże, papugi, a także krokodyle i żółwie w jednej klatce. Te ostatnie są ze sobą w niezłej komitywie i z tego co zaobserwowaliśmy przez większość czasu wylegują się, czasem łażą po sobie i tak sobie żyją w pokojowej koegzystencji wokół bajorka. Spokój krokodyli, udziela się nam – odpoczywamy.

Krokodyl i żółwie mogą się dogadać

Krokodyl i żółwie mogą się dogadać

Więcej zdjęć w galerii:

2 uwagi do wpisu “Veracruz i okolice, czyli animales i murales

  1. Drogi Pietrzyku i jego Ładniejsza Połowo! W ORiTP wszystko płynie jak dawniej, tak jak w bajkach. Śledzimy z uwagą Wasze poczynania i cieszymy się, że tak się kochacie. A przy okazji dobrze się bawicie, odpoczywacie i cokolwiek tam jeszcze wyprawiacie. Też chcielibyśmy doświadczyć takiego Sacrum, ale najpierw obowiązki a kiedyś szlak. No i czekamy na podwyżki, chuć wiadomo pieniądze szczęścia nie dają a przelot do Meksyku potaniał. Kochamy Was i czekamy na rozwój wydarzeń. Pozdrawiamy, całusy i darze beer po powrocie, ale tylko dla nas. Do zrobaczenia 🙂

    • Myślę, że się zabawimy w Oregano. Będziemy wtedy darzyć beerem i wrażeniami. Dzięki za odzew, bo tak mi się jakoś porobiło, że po tych 2 miesiącach za wszystkimi bardzo tęsknię. Jakoś tak człowiek mimo wszystko jest towarzyską bestią, a nie zawsze spotyka się ludzi do pogadania w różnych miejscówkach, a ile można gadać z żoną 😉 Pozdrawiam całą ekipę, trudno się jednak od pracy odzwyczaić. Piotr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s