Auta, samochody, bryki i kabriolety – Foto

Tytułem wstępu. Na Kubie jeździ się wszystkim, czym się da: na rowerze, konno, bryczką, wozami zaprzęgniętymi w dwa woły, Ładami, Fiatami, nieco nowszymi francuskimi autami, a także radzieckimi Kamazami i innymi potężnymi ciężarówkami, które na prowincjach robią za transport publiczny. Zabytkowe Fordy, Pontiaki i Chevrolety też można spotkać – te najbardziej wypasione i zadbane najczęściej służą jako taksówki dla turystów. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć! Czytaj dalej

La Habana – miasto wielu emocji.

Hawana – miasto, które wzbudza wiele emocji, wobec których nie sposób pozostać obojętnym. Zachwyt, smutek, żal, fascynację i bezsilną złość. Zapada w pamięć, pewnie na zawsze. Kolonialna zabudowa popada w ruinę, sypią się tynki z niegdyś misternie zdobionych balkoników i gzymsów. Miejsca przeznaczone dla turystów, plac katedralny czy Plaza del Armas są zadbane, kamieniczki stojące przy nich odmalowane, a kelnerzy gorąco zachęcają do skorzystania z restauracji. I co nam się również bardzo podoba, nie dotarła tu wielka komercja – owszem, gdzieniegdzie sprzedają pamiątki, jednak miasto jest przestrzenią dla ludzi, a nie banków, wielkich korporacji, nie kłują w oczy ogromne witryny i podświetlane reklamy z logiem wielkich marek, nie ma McDonald’s a Coca colę można czasem uświadczyć w sklepach dewizowych i niektórych restauracjach. Na Kubie pije się refresco national – do wyboru cytrynowy, pomarańczowy, cola (wymienione wg subtelnego odczucia co do zawartości polepszaczy i aromatów chemicznych). Czytaj dalej

Cenote – naturalny basen

Będąc na Jukatanie nie sposób odmówić sobie kąpieli w cenote. Ale co to właściwie jest? To taki naturalny zbiornik wodny, jakby studnia, znajdująca się w skałach wapiennych, których nie brakuje na Jukatanie. Przez wieki woda utworzyła niesamowite kształty, zarówno nad, jak i pod lustrem wody mogą być stalagmity, stalaktyty, jaskinie i pieczary. Woda jest krystalicznie czysta, często o lazurowym kolorze, pływają w niej ryby, czasem też żółwie, a w jaskiniach mieszkają nietoperze. Wrażenie jest ogromne, gdy płyniesz, a nad głową lata stado nietoperzy, a wychodząc z wody musisz uważać by nie nadepnąć żółwia lub iguany.  Czytaj dalej

Okolice Tulum – zdjęcia

Zapraszamy do obejrzenia galerii z okolic Tulum – wystarczy kliknąć na zdjęcie.

Jedziemy na Kubę

Wyjeżdżamy na Kubę, więc przez 2 tygodnie najprawdopodobniej nie będziemy korzystali z internetu. Ale ustawiliśmy parę wpisów, które powinny się pojawiać, co kilka dni, żebyście mieli co poczytać i co pooglądać.

Zmieniliśmy też ustawienia komentarzy, już nie trzeba (choć można) się logować. Prosimy jednak o podpisanie się imieniem lub pseudonimem.

Do zobaczenia!

Tulum – ruiny, żółwie i iguany

Ciężko oddać w słowach natłok wrażeń, które spotykają nas w Meksyku. Niesamowita paleta kolorów – zieleń tropikalnego lasu i turkus morza, śpiewające ptaki, wilgotność selvy i chili tak pikantne, że bardziej już nie można. Korzystamy z Jukatanu na full, plażowanie przerywając oglądaniem ruin starych miast Majów, kąpielami w cenotach, testowaniem lokalnej kuchni i długimi rozmowami w hostelu. Mamy wrażenie jakbyśmy byli tu już z miesiąc, a minęło dopiero kilka dni. Czytaj dalej

12.15 Peron 1 – Bienvenido Cancun

4 czerwca o 12.15 rozpoczęliśmy naszą podróż na dworcu Toruń Główny. Peron 1 – nasz peron, to stamtąd jeździliśmy do siebie na randki, tu się witaliśmy, żegnaliśmy, stąd jeździłam na studia. A teraz znowu jedziemy – razem do Warszawy i dalej. Stolica dała nam przedsmak pory deszczowej, było parno, pochmurno, a na koniec lało. Ostatnie spotkania i pożegnania, gorączkowe przygotowania, przepakowywanie plecaków.  Czytaj dalej

Friends will be friends

Przewodniki i fora internetowe przydają się w planowaniu podróży, ale nie doszła by ona do skutku, gdyby nie wsparcie i zaangażowanie przyjaciół, znajomych i rodziny. Dziękujemy za to, że w nas uwierzyliście, nie doradzaliście wyjazdu na Mazury zamiast do Meksyku i nie dopytywaliście czemu jeszcze nie mamy 2 dzieci i kredytu na 30 lat. Dzięki za entuzjazm, w chwilach, kiedy nas dopadało zmęczenie i wątpliwości, dzięki za pomoc w skompletowaniu ekwipunku i pomoc duchowo – logistyczno – organizacyjną. Dzięki za imprezy, obiadki, grille i ciasta pożegnalne oraz przyspieszenie o miesiąc mojej (Piotra) czterdziestki,  bo normalnie wypadnie ona na Kubie. Dziękujemy za Waszą obecność. Będziemy za Wami tęsknili!

Ania i Piotr

ps: na obrazku tort wykonany przez Anię z Torunia, konsumpcja newraligicznego kawałka znacznie mnie odmłodziła 😉